l homeaktual l  politikao Czechach l   o Polsku  l kultura  l oferta-nabídka l kontakt l 

logo texty

ostatnia aktualizacja  20.04.2004    poslední aktualisace

 

Lekcja pokory / słowacki kryzys trwa 6.4.2004 o pierwszej turze wyborów prezydenckich
Lekcja pokory
słowacki kryzys trwa

Szok, zdumienie, ulga i moralny policzek – oto najkrótsza charakterystyka wyników wyborczej soboty 3 kwietnia w Republice Słowackiej. W tym dniu Słowacy wybierali prezydenta oraz w referendum decydowali, czy życzą sobie rozwiązania parlamentu i z tego wynikające wybory przedterminowe. Do wyżej przytoczonych określeń wrażeń powyborczych na pierwszy rzut oka nie pasuje wyraz ulga. Otóż owa ulga niewątpliwie zagościła w duszy premiera Dzurindy i jego obozu centro-prawicowej koalicji rządowej w związku z wynikiem referendum. To, podobnie jak sporo już innych plebiscytów zakończyło się niepowodzeniem, tzn. na skutek małej frekwencji (36 proc.) jest nieważne. Oznacza to, iż obecny rząd i parlament mogą spać spokojnie, na razie nikt ich nie rozwiąże.

Na razie, gdyż ważniejsze głosowanie tego dnia nie sposób nie odebrać jako druzgocącej porażki centro-prawicowej koalicji rządzącej. Otóż w pierwszej turze bezpośrednich wyborów prezydenckich prawie 48 proc. uprawnionych wyborców zadecydowało o tym, iż o posadę w pałacu prezydenckim bitwę stoczą dwaj kandydaci opozycyjni. Kandydat z nadania koalicji, mianowicie partii premiera - Słowackiej Unii Chrześcijańsko-demokratycznej (SDKU), szef MSZ, Eduard Kukan, niespodziewanie nie wygrał a zajął dopiero trzecie miejsce, które eliminuje go z walki o fotel prezydencki.

Startowało 11 kandydatów, wśród nich np. obecny prezydent Rudolf Schuster oraz minister spraw zagranicznych Eduard Kukan. Według sondaży do faworytów należał Kukan oraz były premier Vladimír Mečiar, przywódca opozycyjnego Ruchu na Rzecz Demokratycznej Słowacji (LS-HZDS). W nudnej i bezbarwnej kampanii raczej nie doszło do żadnej sensacji, poza tym, iż prasa oskarżyła rządowego kandydata Kukana o to, iż kiedyś współpracował z komunistyczna bezpieką. Zarzut zapewne poważny, ale nie w Słowacji, gdzie nie przeprowadzono żadnych lustracji i gdzie byłym komunistom powodzi się nadzwyczaj dobrze – Schuster, Mečiar oraz wielu innych czynnych polityków po prostu bardziej lub mniej aktywnie wspierało miniony reżim i na ich popularności to nic nie zmienia. Zresztą, prezydent Rudolf Schuster, który należał do wysokiej rangi działaczy komunistycznych, w poprzednich wyborach prezydenckich wygrał dzięki poparciu centro-prawicy.

Wróćmy jednak do obecnych wyborów. Zdecydowanym zwycięzcą pierwszej tury (zasady podobne, jak w Polsce, jeżeli nikt nie otrzyma powyżej 50 proc. głosów, to pierwszy i drugi kandydat startują w drugiej turze) jest były premier Vladimír Mečiar. Głosowało na niego prawie 33 proc. wyborców. Drugie miejsce zajął klon Mečiara, szef Ruchu na Rzecz Demokracji (HZD), czyli odłamu HZDS, Ivan Gašparovič. Zdobył 22,28 proc. poparcie, czyli o 0,19 więcej, niż rządowy kandydat Kukan (różnica wynosi niecałe 4 000 głosów)! Czwarte miejsce zajął obecny prezydent Schuster z 7 proc. – były komunista, który starał się zdobyć image katolika, podróżnika, pisarza, którego do władzy wyniosła koalicja centro-prawicowa, by stał się wnet jej wrogiem – jest dowodem na to, iż nie można być omnibusem politycznym.

Jego wyborcza klęska jest dowodem na to, iż słowacki wyborca nie jest głupi.

Ocena ta być może zabrzmi niedorzecznie, szczególnie wobec faktu, iż w pierwszej turze wygrał człowiek, który opóźnił wejście Słowacji do NATO o pięć lat, który jest wręcz straszakiem dla Brukseli (okres jego rządów był bezustannym pasmem napięć i nieporozumień na linii Bratysława – Bruksela w latach 1995-1998), ale wygraną opozycyjnych polityków należy odbierać przede wszystkim jako rachunek wystawiony obecnemu rządu. Ten, pomimo sukcesów gospodarczych i politycznych (wejście do NATO), jest pod Tatrami odbierany jako rząd skłócony, targany aferami i arogancki wobec społeczeństwa (vide Stosunki Międzynarodowe nr....).

Spektakularna porażka koalicji rządzącej (nawet sam Mečiar nie spodziewał się, iż druga tura będzie walką pomiędzy kandydatami opozycyjnymi!) na pewno przyczyni się do kolejnego rozkładu ekipy rządzącej. Porażkę trzeba odebrać jako lekcję pokory. Premier Dzurinda wprawdzie nie poczuwa się do odpowiedzialności za czarną sobotę 3 kwietnia, ale wicepremier Rusko wraz z politykami Koalicji Węgierskiej dał jednoznacznie do zrozumienia, iż premier musi podjąć jakieś kroki reagujące na obecną sytuację, która na pewno nie jest sielankowa....

Kandydaci opozycyjni dosłownie znokautowali resztę. Ivana Gašparoviča poparła obecnie najsilniejsza partia opozycyjna (w sondażach jednoznacznie prowadząca), lewicowy SMER. Mečiar to przewodniczący drugiego w sondażach HZDS. Druga tura najprawdopodobniej zakończy się zwycięstwem Vladimíra Mečiara. Centro-prawica raczej nie poprze żadnego z tych kandydatów. Wygra ten, którego elektorat jest bardziej zdyscyplinowany – mała frekwencja będzie kolejnym atutem. Wszystko wskazuje więc na to, iż przyszłym prezydentem Republiki Słowackiej zostanie V.Mečiar. Jedynie nadzwyczajna mobilizacja partii SMER może coś zmienić.

Vladimír Petrilák 6.4.2004 cepol

napisane dla stosunki.pl