cepol 15.6.2008
Czeski prezydent, Václav Klaus
irlandzkie odrzucenie Traktatu Lizbońskiego w referendum określił jako
zwycięstwo wolności i rozumu. W oświadczeniu, które napisał w szpitalu, gdzie
rehabilituje się po operacji biodra,
napisał: „ w jednym jedynym
spośród 27 państw UE odbyło się w sprawie Traktatu Lizbońskiego referendum.
Tylko w jednym jedynym państwie UE politycy umożliwili obywatelom wyrażenie ich
poglądu. Wynik jest chyba dla wszystkich jasnym przesłaniem. Jest zwycięstwem
wolności i rozumu nad sztucznymi elitarystycznymi projektami i europejską
biurokracją.”
Premier Czech, Mirek Topolánek z
kolei dopatruję się w irlandzkim NIE
komplikacji, ale jego zdaniem nie ma mowy o zagrożeniu dla funkcjonowania UE. W
specjalnym oświadczeniu premier podkreślił, iż pomimo wyniku irlandzkiego
głosowania Republika Czeska przygotowuje się do swej prezydencji w pierwszej
połowie przyszłego roku.
"Irlandzkie <nie> w
żadnym razie nie traktujemy jako mniej istotne niż poprzednie <nie>
francuskie czy holenderskie” zaakcentował Topolánek przypominając losy tzw.
Konstytucji Europejskiej.
Przewodniczący (Marszalek) Senatu
Přemysl Sobotka komentując wydarzenie skrytykował dążenie przedstawicieli UE do
przyśpieszenia procesu ratyfikacyjnego za wszelką cenę. To, zdaniem czeskiego
polityka (z Obywatelskiej Partii demokratycznej, ODS) "socjalistyczny
nakazowy sposób myślenia."
"Obywatele Irlandii jako pełnowartościowy
podmiot Unii Europejskiej zupełnie swobodnie zadecydowali za pośrednictwem
referendum o tym, iż ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego de facto zakończyła
się.”
W Republice Czeskiej o przyjęciu
Traktatu decyduje parlament. Wyższa izba, senat, zwróciła się do Sądu
Konstytucyjnego z zapytaniem czy Traktat jest zgodny z Konstytucją Czech. Tak
więc do wydania orzeczenia Sądu proces ratyfikacji jest wstrzymany. Decyzja
jest spodziewana albo pod koniec lata albo na początku jesieni.
|